0


Dziś post o setnej już tarcie, którą upiekłam odkąd prowadzę tego bloga. Ten jest dla mnie dodatkowo wyjątkowy, bo pochodzi sprzed ponad roku, gdy byłam bardzo szczęśliwa. Gdzieś tam w brudnopisie czekał na publikację i postanowiłam uczcić nim #100. :-)

Naszło mnie na wspomnienie pobytu w Brukseli, a co za tym idzie, na moules. Tam jadłam w zupce z czosnkiem i frytkami, a dziś w Krakowie zaserwuję quiche małżowy z zalewą o smaku cytrynowym. Zdrowo i światowo. ;-)
Małże co prawda Chilijskie się trafiły, a nie Belgijskie, ale co tam! :-D

Quiche z małżami

Ciasto:
100 g miękkiego masła
180 g mąki
2 żółtka (1 białkiem smarujemy ciasto, drugie dodajemy do zalewy)
łyżeczka cukru
szczypta soli
2 łyżki zimnej wody

Nadzienie:
2 puszki małży w sosie własnym, około 122 g
2 ząbki czosnku
2 łyżki białego wina
2 łyżki oliwy z oliwek

4 jajka (plus białko z ciasta)
pół cytryny
200 ml śmietany 30%
100 ml śmietany 18%
sól, pieprz

Masło mieszamy łyżką z cukrem i solą, dodajemy mąkę, żółtka oraz wodę i szybko zagniatamy ciasto. Zawijamy w folię i wkładamy do lodówki na co najmniej godzinę. Ciasto warto przygotować dzień wcześniej.

Ciasto wyciągamy z lodówki, pozostawiamy na kilka minut w temperaturze pokojowej a następnie rozwałkowujemy na taką wielkość, aby pokryło spód i boki formy o średnicy 27 cm, nakłuwamy widelcem i rozsmarowujemy po wierzchu jedno białko. Na czas przygotowywania nadzienia wkładamy do lodówki.

Na patelni rozgrzewamy oliwę, wyciskamy czosnek, gdy się podpiecze wrzucamy małże, chwilkę podpiekamy i zalewamy 2 łyżkami białego wina, czekamy aż odparuje.

Uprzednio sparzoną wrzątkiem cytrynę kroimy na pół, skórkę z jednej połówki ścieramy na tarce o małych oczkach. Wyciskamy sok do miseczki.
Jajka lekko ubijamy, dodajemy skórkę z cytryny, sól, pieprz, wyciśnięty sok, oraz obie śmietany, mieszamy.

Na ciasto, wykładamy podpieczone mule z czosnkiem, zalewamy zalewą z jajek i śmietany. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 st. z termoobiegiem około 30 minut.

Publikowanie komentarza

 
Top