0
 


Mam ostatnio, długotrwające ostatnio, psychozy, które nie pozwalają mi tknąć niczego zawierającego syrop glukozowo-fruktozowy, oraz olej palmowy i kokosowy, dlatego muszę się zawsze mocno naszukać składników do mojego ulubionego tiramisu (przepis bazowy pochodzi z książki Warzywo - Dominiki Wójciak), czyli dobrej chałwy oraz biszkoptów, ale jak już znajdę, tooo...jestem wniebowzięta, bo to tiramisu jest delikatne, słodko-kwaskowate, przepyszne!  

Tiramisu z rabarbarem, chałwą i cytryną

8 łodyg rabarbaru
90 ml cukru brązowego
cytryna (skórka i sok z połowy cytryny)

4 jajka
4 łyżeczki cukru brązowego
500 g mascarpone

100 g chałwy

Opakowanie biszkoptów lady fingers
Filiżanka lub dwie kawy bezkofeinowej


Rabarbar obieramy ze skórki, kroimy w pięciomilimetrowe plasterki, wrzucamy na patelnię. Dodajemy cukier, skórkę z cytryny, oraz sok z połowy cytryny, mieszamy i podgrzewamy do momentu aż rabarbar zmięknie, ale się nie rozpadnie. Odstawiamy do ostudzenia.

Przygotowujemy kawę, odstawiamy do ostudzenia.

Białka jajek ubijamy na sztywną pianę.

Żółtka z cukrem ubijamy na parze, w tym celu w dużym garnku zagotowujemy wodę, następnie kładziemy na nim miskę w której ubijamy żółtka z cukrem przez około 6 minut. Ściągamy miskę, dodajemy po łyżce mascarpone, nadal ubijając, do uzyskania jednolitego kremu. Następnie po łyżce dodajemy ubite białka i delikatnie mieszamy.

Na spodzie szklanej lub ceramicznej foremki o wymiarach 26x20 cm układamy biszkopty uprzednio namoczone w kawie, warstwę rabarbaru, następnie chałwę i połowę kremu. Ponownie biszkopty, rabarbar, chałwę i na koniec krem. Foremkę przykrywamy pokrywką lub folią i chłodzimy tiramisu w lodówce.


Prześlij komentarz

 
Top